Kilka powodów, dla których wygląd niczym wieprzuś jest OK.

(Uwaga- wpis żartobliwy!)

🐖

Wiem, że w dobie instagramowej rzeczywistości(?), wszędobylskiego przeprostu lędźwi, celem uwypuklenia sexi pośladów prosto do aparatu (albo pod czyjąś twarz) i tym samym schowania brzucha (czego? – zapytają niektórzy wklęsłotaliowcy), strobingowania-konturowania twarzy, by wyglądała jak po potraktowaniu odblaskowym smalcem (czytaj SZCZUPLEJ! TO BARDZO WAŻNE!) i całej masie innych zabiegów, redukujących wszystko co obrzydliwie miękkie, oślizgłe, objętościowo niemodne… W takich okolicznościach przyrody dziwną może się wydawać myśl, iż bycie grubym jest spoko. Nie mowa tu o amerykańskich programach, gdzie wywożą delikwentów dźwigiem z mieszkania, tylko o byciu zwykłym, umiarkowanie wyrzeźbionym pączusiem. Serio, oprócz obrzydzenia z jakim patrzą się na ciebie nastolatki na siłowni zalet tej sytuacji jest cała masa!

1. Ustępowanie miejsca w tramwaju/ kolejce/ przychodni.

Mimo wszystko, dopóki Arni Schwarzenegger nie zdradzi mężczyznom sekretu zachodzenia w ciążę, w tej kwestii kobiety mają łatwiej. Wystarczy utyć trochę, schować cyce w mało zgrabny stanik i najeść się produktów wzdymających. Chyba, że masz, podobnie jak jak ja, brzuch z natury kształtem przypominający bardziej nadmuchaną piłkę lekarską aniżeli sześciopaczek (chyba, że Tatry mocnej) i tak, kiedy pojawiasz się w tramwaju lub kolejce w sklepie, to od razu rozpoczyna się festiwal uprzejmości. Ileż razy, nawet ultra Janusze w środkach komunikacji miejskiej chcieli wstawać z siedzenia (-pani se siondzie… -nie nie, nie trzeba, jadę tylko dwa przystanki, ale dziękuję panu!- mówię, łapiąc się z czułością za bebech pełen sernika). Inna sytuacja, kolejka do medycyny pracy. Tym razem troskliwa Grażyna: ooo pani to bez kolejki, bo w ciąży, tak? (a wiadomo, że to czyni mnie w jej oczach prawie beatyfikowaną) –ja…yyy… TAAAK, pewnie, czemu nie? W Rossmanie też mam pierwszeństwo (zawsze biorę dla niepoznaki herbatkę granulowaną dla niemowląt. Pyszna, btw!) Raz, nawet na stacji benzynowej pani ekspedientka mnie wyekspediowała na przód tłumu! Nie korzystam z tego zawsze, bo jednak głupio tak ściemniać. Kiedyś poprosiłam faceta o szluga. –A pani nie w ciąży? -Nie. Jestem po prostu gruba, panie. Kopsnij pan.

2. Zysk czasu na brak rozkminiania.

Większość z nas żyje ostatnio w trybie działania dość pośpiechem przepełnionym, i nie zawsze wystarcza hajsu z (zapewne zajebistej) pensji na awokado i tofu do upieczonego w domu bezglutenowego chlebka. Dla grubaska to żaden problem. Zje wszystko i w każdej przydrożnej Żabce znajdzie frykasa dla siebie. A w niedzielę niehandlową ogarnie nawet obiad z monopolowego (jedyna puszka pomidorów z 1998 r. została zauważona, do tego bezjajeczne spagetti i szafa gra).

3. Dobry gość.

Zaproś grubcia w gości, a raczej pewne, że zasmakuje mu wszystko, nawet jesli daleko ci, gospodarzu-kucharzu do Jamiego Oliviera. Tak samo w wypadku pójścia na randkę. W podrzędnej pizzerii czy McD będzie wam więcej niż fantastycznie. Zero wybrzydzania i szukania knajpy serwującej sałatki light bez dodatków za 59 zł. W dodatku żylasta klacz będzie z wyższością i obrzydzeniem patrzeć jak polewasz majonezem własne galoty, podczas, gdy pulchna pani pączusiowa zliże go z ciebie nawet, tak o spontanicznie, humorystycznie… a właśnie…

4. …Humor!

Jeśli jesteśmy już przy kwestii nastroju. Grubsony mają go często wyśmienitym, bo nie zabraniają sobie niczego (ewentualnie spoglądanka do lustra zbyt często, chyba lubią swe krągłości) no i nie biegają zwykle głodni. Wiadomix, że teraz mądrzy fit-żołnierze powiedzą, że mądra dieta również nie zakłada popierdalania na głodzie, ale ten wpis nie jest mądry więc śmieszkujemy dalej. Chwila, idę po kawę z chudym mlekiem. Żartuję, idę po śmietanę 30% i kilogram cukru, co by kawusia miała kompleksowy smaczek.
5. Trudniej Cię porwać.

Wiadomo.

6. Brak zmarszczek!

Serio, tłuszcz na gębie może i układa się w półwaleniowate oblicze, ale za to oszczędzasz na kremie przeciwzmarszczkowym, bowiem sadło włazi w te szczeliny i wyglądasz niczym aniołek z barokowych obrazków (przynajmniej tak ci się wydaje).

7. Bezproblemowe kupowanie prezentów.

Ludziom odchudzającym się ciężej kupić prezent, który nie okaże się małą wtopą. Ciuch za duży, to się obrazi, za mały, też coś sugerujesz, żarcie- zwariowałeś?!?!?!??!, alkohol – tuczący, młocie!!!!, słodycze- bez komentarza, kosmetyk- sugerujesz, że jestem brzydki/ka?!, książka- weź tu traf… Grubcia uszczęśliwi za to dużo więcej, od Rafaello, przez wino i chipsy, aż po karnet do kina ze zniżką na popcorn i nachosy. Od siebie dodałabym jeszcze uciszacz chrupania, bo nienawidzę tego odgłosu, zwłaszcza, gdy, załóżmy, umiera ktoś na ekranie, a z tyłu sali: chr, chr, chr, chr,szlslsllssstststtstststst, chr chr chr!!!

Skarby, ja cały czas lekko żartuję, nie spinamy się 🙂

Generalnie warto pomyśleć, że bycie sobie takim jakim się lubi jest w porządku. Zdrowie jest szalenie ważne, to każdy wie, lecz czasem widzę, że spinanie się do chorego poziomu na jego punkcie przynosi większe straty niż magiczne zluzowanie pośladów i spokojne akceptowanie wszelkich zmian jakie ciało realizuje na przestrzeni lat. Wszystko jest do doregulowania jeśli działamy z pozycji zrelaksowania i dobrego humoru.

🍇🍒🥑🥨🍖🥩🍔🍟🍕🍫🍾🍽

Udanego dnia, na luzie, Różni Ludzie.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s