Zapisanie dziecka do szkoły muzycznej. Co warto wiedzieć, zanim podejmie się decyzję. [1]

Miała być to broszura, ale podobno mamy XXI wiek, zatem wykorzystuję fakt, iż prędzej wirtualnie narażę siebie i swój tekst na odbiór, aniżeli nękając jakąś drukarnię, by w efekcie, natchniona w swej misji, roznosić ulotki niczym rzetelna Świadkowa Jehowy.

Rozprawka ta jest wynikiem zderzenia się z głęboką często, nieświadomością osób porywających się na manewr zapisania swoich dzieci do szkoły artystycznej. Podkreślam- szkoły, instytucji państwowej, nie mówimy tu o kółku muzycznym w ramach programu zajęć miejskiego ośrodku kultury, czy lekcjach gry na keyboardzie w ognisku muzycznym (nie ujmując w żadnym wypadku jednemu ani drugiemu).

Dla wielu, ochoczo podejmujących decyzję o rozpoczęciu nauki swojego dziecka w regularnej szkole muzycznej, obojętnie czy działa ona w trybie ogólnokształcącym równolegle, czy jedynie popołudniowo, składowymi filarami rzeczonej decyzji są przyczyny rozmaite, takie jak:

  • ktoś w rodzinie jest muzykiem, często sami rodzice (kwestia środowiskowa)
  • chęci, aby dziecko rozwijało się na płaszczyźnie artystycznej, wola poszerzania mu horyzontów i to, by nabywało ono szeregu umiejętności o szczególnej specyfikacji, uchodzących powszechnie za skomplikowane (rodzaj prestiżu społecznego)
  • wola samego dziecka, aby rozpocząć naukę w wybranym kierunku
  • “moda” wśród znajomych rodziców/opiekunów; trend wychowawczy
  • zapewnienie dziecku dodatkowych zajęć, czyli tzw. nadprogramowe organizowanie czasu, a także, bardzo często, obawa, iż uczeń bez dodatkowych zajęć będzie marnować czas na czynności niewzbogacające jego rozwój, a zbyt mała ilość obowiązków spowoduje u niego rozleniwienie i brak wewnętrznej dyscypliny
  • inne…

Moim celem nie jest ocenianie słuszności motywacji, jaka kieruje dorosłymi, którzy wysyłają swoje dzieci do szkół muzycznych. Chciałabym jedynie uzmysłowić kilka elementarnych faktów, z jakimi będą się zderzać w toku tej pracy, a których prawdopodobnie nie są świadomi, jeśli nie posiadają jakiegokolwiek doświadczenia w mierzeniu się z realiami specyfiki szkoły muzycznej.

Pierwsza, i najważniejsza rzecz, jakiej winni być świadomi rodzice, opiekunowie młodego adepta sztuki instrumentalnej (z racji doświadczenia w uczeniu gry na instrumencie, skupię się na tym wąskim aspekcie, aczkolwiek sądzę, iż tyczy się to każdej formy edukacji artystycznej):

ZAPISANIE DZIECKA DO SZKOŁY MUZYCZNEJ NIE JEST TYM SAMYM, CO WYSYŁANIE GO NA KOREPETYCJE Z DODATKOWEGO JĘZYKA (ZWYKLE RAZ W TYGODNIU), MATEMATYKĘ, BASEN, KARATE ITD. CZYLI KAŻDĄ INNĄ FORMĘ DODATKOWYCH ZAJĘĆ.

(Oczywiście jeśli ktoś chce zostać sportowcem, matematykiem, językoznawcą, sprawa ma się adekwatnie w drugą stronę).

Cóż oznacza to w praktyce?

Uczęszczanie na zajęcia w szkole muzycznej wiąże się nie tylko z zaliczeniem obecności na przedmiotach kierunkowych i lekcjach instrumentu głównego. Jest to także zobowiązanie i konieczność wykonywania intensywnego, regularnego nakładu pracy samodzielnej, indywidualnej, dodatkowej, w domu. Nie istnieje szansa osiągnięcia zadowalających rezultatów nauki bez regularnego ćwiczenia na instrumencie oraz powtarzania zadanego materiału z przedmiotów teoretycznych. Tego elementu nie da się “ominąć”, nawet, jeżeli dziecko wykazuje ponadprzeciętne zdolności. Sam talent, bez uporządkowanej pracy, może jedynie umożliwić uczniowi utrzymanie się na poziomie średnim, mało stabilnym i często mocno dyskusyjnym w obliczu konieczności ocenienia go. Innymi słowy – wyjątkowo niepewnym.

Być może brutalnym jest fakt, że o ‘poziomie’ jaki prezentuje uczeń decyduje weryfikacja umiejętności oparta na ocenianiu realizacji wszystkich elementów programu nauczania wymaganych w konkretnej klasie, a także (i być może niestety) na porównywaniu poziomu umiejętności dzieci między sobą. Momentem decydującym stają się wówczas egzaminy, przesłuchania, które w szkołach muzycznych odbywają się cyklicznie, minimum dwa razy do roku. Dla niektórych, mniej świadomych rodziców, trudnym może być fakt, że już 6, 7 letnie dzieci są wystawiane na werdykty, ocenę i porównania, ale tak właśnie funkcjonuje system oceniania w szkolnictwie muzycznym, przy czym, warto wspomnieć, że zasadniczo, w dorosłym życiu muzyka, realia rynku pracy niewiele bardziej różnią się od cech, o których mowa powyżej. Muzyk, w każdym wieku, od samego początku swojej drogi z graniem, poddawany jest ocenom z zewnątrz, a potencjalne miejsca satysfakcjonującej pracy czekają na najlepszych (choć nie lubię używać tego określenia, jest ono bowiem płynne i nieobiektywne). Na najlepiej przygotowanych- merytorycznie i psychicznie. Swoją drogą, to, kto będzie wspomnianym ‘najlepszym’ okazuje się tak naprawdę i ostatecznie przy końcu drogi edukacji, po studiach, a u progu samodzielnego i dorosłego życia. Często osoby uznawane za przeciętne w szkole średniej, ale pracowite, na samym końcu osiągają dużo więcej, niż ich, popularni wówczas, ‘utalentowani’ koledzy. Ideałem byłoby łączyć talent z intensywną pracą, choć w praktyce bywa naprawdę różnie. Ktoś natomiast, komu się to udaje, ma spore szanse na regularne i imponujące sukcesy.

W szkole I i II stopnia, werdykty realizują się w formie ocen (śródrocznych i końcoworocznych), które uczeń otrzymuje jako sumę punktów, oceny jego występu przed komisją i pracy w ciągu semestru (czasem ocenie podlegają także poszczególne, dodatkowe występy). Prawdą jest, iż po zakończonej edukacji, każdy dorosły, wykształcony muzyk, nabiera dystansu do wszystkich swoich sum punktów jakie otrzymywał na przestrzeni lat, jest to bowiem bardzo ruchoma i zależna od wielu czynników kwestia. Warto sobie również uświadomić, iż werdykty egzaminacyjne, konkursowe są wystawiane na bazie jednorazowego występu, który, aby mieć możliwie sporą gwarancję, że przebiegnie pomyślnie, powinien podparty zostać wielotygodniową pracą, a, zasadniczo, paromiesięcznym wysiłkiem. Mimo to, nigdy nie ma stuprocentowej gwarancji, że występ będzie należał do udanych, z tym również trzeba się liczyć. Na niepowodzenie składa się spora ilość czynników, wśród których, z brakiem regularnej, rzetelnej pracy na czele, są także: trema, brak umiejętności koncentracji i kontroli nad ciałem, lekceważący stosunek do pracy, deficyt świadomości celu, w jakim realizuje się wymagane przez program nauczania elementy (sama kwestia stresu to materiał na osobne rozważania, głównie natury psychologicznej, behawioralno-poznawczej). Jak wspomniałam wyżej, główną jednak przyczyną ryzyka, iż występ potoczy się niepomyślnie jest chaotyczna, nieprzemyślana praca, lub, co gorsza, jej kompletny brak, poza zajęciami z pedagogiem. W tym przypadku uczący natrafia na ścianę, blokadę przez którą nie przebije się, choćby nawet bardzo się starał, próbując rozmaitych metod motywowania, z różnym skutkiem. Mój nauczyciel z czasów licealnych podzielił się ze mną teorią, która zakłada, iż aby występ udał się w mniej więcej 60-70%, to przygotowanie wykonawcy winno wynosić 150%, co w praktyce oznacza, że materiał musi być nauczony z dużym zapasem pamięciowym, technicznym i muzycznym, na tyle by nawet przy silnym bodźcu, jakim jest stres, pewne elementy gry były zautomatyzowane, nie podlegające w efekcie czynnikom stresogennym. Spory zapas przygotowania, o którym mowa, jest sumą pracy przez cały semestr i dłużej, nie kilku dni przed samym wystąpieniem. Wielokrotnie, często boleśnie, na własnej skórze przekonałam się o prawdziwości wspomnianej zależności podczas swojej 22 letniej ścieżki edukacji muzycznej. Sama również, długo zmagałam się z paraliżującą tremą, która była efektem (albo przyczynkiem) wielu problemów, a którą w końcu udało mi się pokonać w wieku dorosłym, w zasadzie pod koniec studiów.

Staram się porównywać uczniom rzecz do nauki języka obcego. Jeżeli czyimś celem jest mówić biegle, a tym, załóżmy, będzie występ, czy postęp w nauce, to nie możemy uczyć się składać samych liter, na kilka dni przed momentem prezentacji. Sądzę, że taka sama reguła obowiązuje w każdej szkole o wąskiej specyfikacji kierunku, jaką jest właśnie edukacja muzyczna (także: baletowa, plastyczna, sportowa, językowa etc.)

Trzeba samemu sobie uczciwie odpowiedzieć i przemyśleć, zarówno, uczeń jak i rodzic- jeśli nie jest się gotowym na poświęcenie czasu i nie zakłada się wywiązywania się z CODZIENNEGO nawyku ćwiczenia (o tym, czym ćwiczenie na instrumencie jest, a czym nie, mowa będzie innym razem) – nie powinno się wówczas decydować na wybór tego typu szkoły. Jest to bowiem strata czasu, niewspółmierny wysiłek zarówno dla ucznia, jak i pedagogów. Uczęszczanie do szkoły muzycznej jest deklaracją gotowości do podjęcia stałego, czasochłonnego wysiłku, który, podjęty, oczywiście, zwraca się w postaci rozmaitych gratyfikacji [DLACZEGO WARTO? – ciąg dalszy wkrótce]. Brak wspomnianej gotowości zadeklarowania się, a mimo wszystko chęć dotknięcia tematu, jakim jest muzyka, sugeruje rozwiązanie, “półśrodek” jakim może być zapisanie dziecka na zajęcia w ognisku muzycznym, wspomnianych wcześniej domach kultury, szkole prywatnej. Miejsca te mają ciekawą ofertę artystyczną, a uczeń nie musi wywiązywać się, w surowych ramach czasu, z wymagającej ilości programu nauczania. Ma możliwość zaznajomić się z tematem, zobaczyć czy sprawia mu to satysfakcję, spokojnie ocenić siły na zamiary.

Oczywiście grupa gotowych i zaangażowanych uczniów, wraz z ich mądrze, rozsądnie nastawionymi rodzicami, jest dla pedagoga niewątpliwie ogromnym wsparciem, i tak wówczas, prowadzona współpraca, prowadzi do sukcesów edukacyjnych, a także czerpania dużej satysfakcji z trudnej, a zarazem bardzo ciekawej drogi jaką jest profesja muzyczna i cały świat artystyczny w ogóle.

[1]

CDN.

1182016dig

Onchi Kōshirō, Japanese, 1891–1955; printed by Onchi Kōshirō, Japanese, 1891–1955; Impression of a Violinist (Portrait of Suwa Nejiko). 

Saint Louis Art Museum, The Margaret and Irvin Dagen Fund for Modern and Contemporary Japanese Prints in honor of Steven Owyoung .

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s